Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 3 kwietnia 2025 23:27
PRZECZYTAJ!
Reklama

Ostara! Jare Gody! Imbolc! - powitanie wiosny

1000 lat temu wszystkie ludy zamieszkujące Europę hucznie witały zakończenie zimy.
Ostara! Jare Gody! Imbolc! - powitanie wiosny
„Idunn i jabłka” - obraz Jamesa Doyle’a Penrose’a.

Pierwsi zawsze Irlandczycy

W staroirlandzkim kalendarzu wiosna zaczynała się już pierwszego dnia lutego. Dzień ten - zwany przez Irlandczyków Imbolc - był świętem życia, owiec, mleka i oczyszczenia przez ogień i wodę. Nazwa święta pochodzi prawdopodobnie od staroirlandzkich słów: Imbolc i Oimelc. Pierwsze oznaczało „w brzuchu” i odnosiło się do ciąży owiec. Drugim określano owcze mleko. Luty był więc dla mieszkańców Zielonej Wyspy miesiącem obfitości, pełnym mięsa i mleka, kończącym zimowy okres głodu. Porami roku rządziła wówczas bogini ognia, poezji i wiosny o dwóch twarzach, imieniem Brigid. Twarz zimowa, oznaczająca chłód, śmierć i głód - była straszna i mroczna. Oblicze, które ukazywała ludziom w lutym było piękne i zwiastowało powrót życia. Gdy w V wieku większość Irlandczyków przyjęła chrześcijaństwo, nie przestano celebrować pierwszego dnia lutego. Wręcz przeciwnie. Świętowano nadal hucznie, a dzień przypisano z czasem świętej Brygidzie z Kildare, patronce Irlandii i założycielce pierwszego klasztoru na Wyspie. 

Brygida w dzieciństwie wypasała owce, plotąc słomiane krzyże. Gdy dorosła, niosła pomoc chorym i ubogim, a po śmierci, gdy okrzyknięto ją świętą, wszystkie domy strojono słomianymi krzyżami. Na drzewach zwieszano kolorowe wstęgi, powiewające wieczorem, gdy tylko dotknęła ich wędrująca po całym kraju święta. Sąsiedzi odwiedzali się w wigilię świętej Brygidy, niosąc ze sobą tak zwany Brideog, kukłę wykonaną ze słomy, symbolizującą Dobrą Panią Irlandii. Progi domów strojono ściętym sitowiem, a gości częstowano specjalnie gotowaną na ten dzień owsianką, zwaną „bonnach”. Domy były dokładnie umyte, a wewnątrz palono świece, oczyszczając dom ze złego.

Ēoste - królowa odrodzonego życia

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż angielskie słowo Easter, oznaczające Święta Wielkiej Nocy, pochodzi od staroangielkiego słowa Ēoste - imienia bogini wiosny i odradzającego się życia. Plemiona germańskich Anglów, Jutów i Sasów przywiozły do Brytanii kult bogini już w połowie V wieku. Czczono Ēoste w sposób szczególny. Była ukochaną boginią we wszystkich założonych przez Germanów królestwach. Jej nadejście oznaczało przezwyciężenie śmierci i odrodzenie przyrody. Nieodłącznymi atrybutami Bogini był zając i jaja. Zając jako symbol sił witalnych, jaja jako symbol życia. Jedna z legend głosi, iż Ēoste przemieniła ptaka w zająca, a ten w podzięce w święto wiosny składa jaja swej bogini. Być może legenda powstała dlatego, iż właśnie wiosną na polach pojawiały się stada zajęcy, a ich legowiska w okresie rozrodu do złudzenia przypominają ptasie gniazda. Niektórzy badacze historii powątpiewają, czy kult Ēoste istniał w ogóle i czy nie jest tylko wymysłem starego mnicha. Inaczej rzecz się ma z jej kontynentalnymi odpowiednikami znad Renu, Neretwy, Wisły i Dniepru. 

Ostara, Idunn, Nanna i Freja

Zarówno pozostałe na kontynencie plemiona germańskie, jak i Słowianie, czcili budzącą się do życia przyrodę, świętując marcowe przesilenie wiosenne. Germanie swą boginię Ostarę również utożsamiali z zającem i jajkami. Niektórzy twierdzą, iż wywyższenie zająca spośród wszystkich innych zwierząt zawdzięcza on swemu dobremu sercu. Dary znoszone bogini przez zwierzęta w postaci złota, srebra i kosztowności nie ucieszyły tak bardzo Ostary, jak jajko - które wręczył jej zając, a była to jedyna rzecz, jaką posiadał, więc oddał jej wszystko. Odtąd zając był nieodłącznym atrybutem odradzającego się życia, tak jak i jego dar - jajko. 

W Skandynawii natomiast atrybutami bogiń wiosny były złote jabłka, ogień i białe koty. Pierwsza z nich, bogini Idunn - żona boga poezji o imieniu Bragi - swymi cudownym jabłkami zapewniała wieczną młodość wszystkim tym, którzy je spożywali. Chociaż niektórzy twierdzili, iż była elfem, a nie boginią, to moc jaką posiadała zmusiła wszystkich bogów to ruszenia jej z pomocą, gdy została porwana przez niejakiego Thjaziego z rodu magicznych stworzeń, zwanych jotunnami. Gdyby jej nie uwolniono to pozbawieni jabłek wiecznej młodości bogowie utraciliby swe moce i w końcu umarli ze starości. 

Druga wikińska bogini wiosny - Nanna - która oprócz wiosny symbolizowała także piękno i dobro, w rozpaczy po śmierci swego męża rzuciła się na stos pogrzebowy, aby spłonąć wraz z nim i przenieść się z ukochanym do królestwa bogini śmierci o imieniu Hel. W świecie wikingów wiosną rządziła również Freja - potężna bogini płodności i wegetacji. To za jej przyczyną źrebiły się klacze, rosło zboże i kwitły jabłonie. Swym rydwanem, zaprzęgniętym w dwa uskrzydlone, białe koty, wyruszała wiosną w podróż, budząc przyrodę do życia. Wówczas wikingowie ucztowali, jedząc mięso, pijąc piwo, paląc olbrzymie ogniska, a krwią ofiarnych zwierząt i ludzi skrapiając posągi bogini. Freja, Idunn i Nanna miały swych równie potężnych odpowiedników w religijnym systemie wszystkich plemion słowiańskich.

Vesna, Kostoma, Jaryła i Jare Gody

W przedchrześcijańskiej mitologii Słowian Południowych, zwłaszcza u Chorwatów, Serbów i Słoweńców, szczególnie żywy był kult Vesny - bogini wiosny, młodości i miłości. Wspólnie ze swym małżonkiem, Vesnikiem sprawiała, iż słońce pojawiało się coraz wyżej na nieboskłonie, zmuszając rośliny do kwitnienia. Jej kult był tak mocny, iż właśnie od jej imienia w wielu słowiańskich językach, w tym w polskim, wzięła swą nazwę, rozpoczynająca się w marcu pora roku. 

Nad Wisłą i Wartą plemiona Polan, Goplan, Wiślan i Lędzian wiosnę witały dość osobliwym obrzędem. Związany był ze straszną boginią śmierci, panią zimy noszącą imiona Mora, Śmiercicha lub najczęściej spotykane - Marzanna. W trakcie tak zwanych Jarych Godów, święta ku czci nadchodzącej wiosny, słomianą kukłę, ubraną w białe szaty, zabijano w okrutny sposób. Orszak składający się przeważnie z dzieci, obnosił słomianą Marzannę po wszystkich domostwach. Symbol bogini śmierci podtapiano we wszystkich stawach, strumykach i oczkach wodnych, aby w końcu nad brzegiem rzeki bić ją kijami, podpalić i w końcu utopić. Niektórzy badacze twierdzą, że nie oznaczało to jednak śmierci okrutnej bogini, a jej przemianę. Marzanna nie umierała w męczarniach, lecz doznawała przemiany w bóstwo dobre i przychylne ludziom, w Dziewannę, strzegącą lasów, dzikiej zwierzyny, łowów i księżyca. Jare Gody nie ograniczały się oczywiście do zabijania złej bogini i przywoływania dobrej. Powszechne było obnoszenie różnego rodzaju ozdób, wykonanych z roślin, zwanych gaikami. Miały one zapewnić powodzenie i urodzaj w nadchodzącym lecie. Gości częstowano malowanymi jajami - symbolem nowego życia. Polewano się wodą, zmywając nagromadzone w czasie zimy zło i zapewniając sobie zdrowie i płodność. Tańczono, ucztowano, jedzono i pito ku chwale Jaryły - ukochanego przez Słowian boga płodności, wojny i wiosny. Zadaniem wiosennego boga było zapłodnienie Mokoszy - Matki Ziemi, bogini deszczu, patronki losu kobiet. Akt miał być doniosły i dać w lecie dobry plon. Poranna rosa w dniu następnym miała gwarantować ciążę Mokoszy, a tym samym pełne spichlerze. 

Jaryła, podobnie jak to miało miejsce w przypadku bogini Kostomy, żył bardzo krótko. Poświęcał swe życie dla dobra ludzi. Umierał w trakcie przesilenia letniego w czerwcu, podczas tak zwanej Nocy Kupały - nocy boga wegetacji roślin. Wierni urządzali mu uroczysty pogrzeb, czekając na jego odrodzenie po następnej zimie. Pogrzeb nie był ceremonią smutną. Boga wiosny, zastępował bóg wegetacji, ucztowano więc, znowu polewano się wodą, domy przystrajano ziołami, ludzie nosili na głowach wianki z kwiatów i kwitnących roślin. Wszystko przecież splata się w wielki Krąg Życia.


Damian Fierla
publicysta, pisarz, autor książek 
o tematyce historycznej


Podziel się
Oceń

PRZECZYTAJ
Reklama
Reklama
Reklama