Aktualności

Aktualności

Jeśli się w coś angażuję, robię to na dwieście procent...

 

Rozmowa z Piotrem Wołowikiem, rzeczoznawcą diamentów, właścicielem firmy jubilerskiej NIKO i… zawodnikiem MMA!

 

- Przeniosłeś salon NIKO na osiedle Ziemowit. Czy na taką lokalizację miała wpływ kopalnia, w której kiedyś pracowałeś?

- To dodatkowy atut, ale nie najważniejszy czynnik. Wcześniej mieliśmy salon na osiedlu Długosza, które jest dosyć zamknięte, ale wszystko było OK. Nie narzekaliśmy na brak ruchu. Do nas nie przychodzą ludzie z „ulicy”. Niektórzy przemierzają wiele kilometrów albo składają zamówienia poprzez naszą stronę internetową. Klienci widzą nasze dzieła na social mediach lub kierują się rekomendacjami osób, które robią u nas regularnie zakupy. Zmiana miejsca była bardziej podyktowana koniecznością powiększenia przestrzeni do pracy. Mamy nowoczesną pracownię, która się cały czas rozrasta i nadszedł moment, aby rozdzielić skup złota z salonem jubilerskim. Nie chcieliśmy też przeszkadzać innym w prowadzeniu sklepów jubilerskich. Uznajemy zasady zdrowej konkurencji i wchodzenie w centrum Lędzin z naszym punktem byłoby nie w porządku wobec Pana Andrzeja, który na samym początku wiele mi pomagał. Teraz jesteśmy już samodzielni. Cały czas się szkolimy. Właśnie jestem w trakcie profesjonalnego szkolenia u prekursora oprawy kamieni Dawida Krzysteczko z firmy VON DIAMO. To dzięki niemu i Wojciechowi Majczakowi rozwój naszej firmy nabrał tempa. Nie możemy też zapominać, że na miejscu nasz zespól wspiera od roku Pani Gosia, która jest u nas złotnikiem. Ma ogromne doświadczenie, którego nabrała pracując w jednej z największych firm tej branży w Polsce. Dodatkowo mamy osobną pracownię w Chorzowie, gdzie pracuje sztab wykwalifikowanych złotników. To tam jest główne miejsce produkcyjne.

- Właściciel salonu jubilerskiego, skupu złota, szczęśliwy tata i zawodnik MMA. Jak to wszystko godzisz?

- Niestety, nie godzę tego tak jakbym chciał. Moim marzeniem jest, aby mieć na wszystko czas, ale jest z tym naprawdę ciężko. Doba powinna mieć 32 godziny.

- Stoczyłeś niedawno swoją kolejną walkę. Co nie zagrało, że wynik nie był dla Ciebie korzystny?

- Za dużo wszyscy poświęcamy się dla tego sportu. Miesiące ciężkich treningów, dieta, suplementacja, badania, a teraz mam tłumaczyć się z przegranej i odbierać mojemu przeciwnikowi zwycięstwo? Po prostu był zawodnikiem mocniejszym, lepszym i należą mu się gratulacje.

- Wróćmy do świata biżuterii. Dlaczego warto przyjść do salonu NIKO?

- Rozmawiałem ostatnio o tym w jednym z wywiadów. Była to obszerna odpowiedź, ale postaram się ją streścić. Zawsze jeśli się w coś angażuję, robię to na dwieście procent. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą o tym bardzo dobrze. Biorąc na początku diamenty od pośredników w Polsce wiedziałem, że chcę je brać z pierwszej ręki. To samo dotyczy złota i srebra. Po dwóch latach maksymalnego zaangażowania, dopięliśmy swego. Po diamenty jeżdżę do Antwerpii i biorę je bezpośrednio od hurtowników, którzy mają kontrakty z wielkimi kopalniami. Złoto i srebro w większych ilościach biorę z różnych miejsc w Europie, ale też produkujemy wiele rzeczy sami. Reasumując, robiąc u nas zakupy klient nie płaci za pośredników, a jakościowo towar wyprodukowany przez nas zawsze będzie lepiej wykonany niż kupiony u hurtowników. Zawsze zachęcam, aby pierścionek zaręczynowy kupować z naszej produkcji, podobnie jak wiele innych wyrobów jubilerskich, które możemy zrobić specjalnie na życzenie dla klienta.

- Powiesz na koniec kilka słów od siebie?

- Z tego, co wiem ten artykuł ukaże się w gazecie po świętach, a my rozmawiamy przed Wigilią. Dlatego składam wszystkim spóźnione, ale szczere życzenia świąteczne i szczęśliwego Nowego Roku. Chciałbym jeszcze raz podziękować za setki wiadomości przed grudniową walką, no i za słowa otuchy po walce. Następnym razem zrobię wszystko, żeby Was bardziej uszczęśliwić.

Śledź nas

Social & newsletter

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search